kazuar blog

    Twój nowy blog
    angie jeszcze nie chodzi co prawda, ale to już kwestia tygodni. skubaniutka zasuwa na czterech i próbuje wstawać wspinając się na krzesła i stołki. poza tym jest rumunem, bo nieustannie powtarza: „dej, dej”. może trzeba ją wypuścic w miasto z kartonikiem i plastikowa miseczka na datki.
    hellgirl… nie mam siły pisac o hellgirl, otchłanie piekieł otwierają sie przede mną. jest najsłodsza, najukochańsza, najmądrzejsza, rozpierdala mnie swoją kumacją na każdym kroku. minus inteligencji tysiąc jest taki, że metody wychowawcze spływają po niej jak po kaczce. zbyt bystra, by się poddać kindersztubie.
    mój wewnetrzny statystyk podaje, że teksty jakimi najczęściej zwracam się do córek to:
    3. nie drzyj się
    2. przestań jojczeć
    1. zaraz, zaraz. no przecież się nie rozerwę
    nie do końca wiem jaki z tego wniosek płynie. ale musze leciec bo 30 sekund spokoju, kiedy wspólnie czytały książeczkę właśnie dobiegło końca.
    najlepszości w nowym roku!
    angie, która w zeszłym tygodniu skończyła 7 msc., wreszcie zaczęła mówić jakims bardziej ludzkim głosem, a nie tylko wydobywać z siebie monotonne wściekłe wycie. zmiana na plus, zdecydowanie.
    na razie repertuar jeszcze ubożuchny, ale interesujący:
    ma-ma (bardziej MY-MA) – służy głównie do wyrażania dezaprobaty, ponaglania etc.
    ta-ta-ta-ta – używane ze zrozumieniem, pod właściwym adresem
    abla-babla – z dużym zaangażowaniem i ładunkiem emocjonalny. jak angie chce coś opowiedzieć, to fraza abla-babla będzie w tym na bank.
    poza tym mała bestia próbuje podnosić się na czworaka, preferuje pozycję siedzącą (czytaj: drze się wściekle, kiedy próbujesz ją położyć) i przymierza się do pełnego wyprostu i stania na własnych nogach. z tą chyba pójdzie jeszcze szybciej…

    cyc i nic

    1 komentarz
    zrobiłam to co wiele celebrytek przede mną: pokazałam cyce na okładce poczytnego pisma.
    no dobrze, tylko jednego cyca na okładce BACHORA (notabene nasz poroniony bekart zmienił adres sieciowy, mind you).
    tamże polecam moje drobne opus magnum w postaci cyc story. sama prawda bez bajeru.
    ponieważ nie chcę, by najlepsze bon-moty mojej starszej potworzycy zniknęły w odmętach fejsbukowych statusików, postanowiłam odłowić kilka ostatnich:
    - w ferworze zabawy, tonem kurtuazyjnym: „książę, muszę tobą wytrzeć balkon”
    do ojca: „szymon! zepsułeś moje życie!”
    komentując niefortunne wydarzenie (przylazła nad ranem do naszego łózka i zsikała mi się na plecy): „bo mój mózg myslał, że jesteś kibelkiem. i masz taką deskę”

    też uważam, że jest rąbnieta ;)

    sto lat hellgirl!

    1 komentarz
    hell uczciła uro-dzień 39-stopniową goraczką. wymysliła też nową formę imienia angie: ANIEŚ (bo rymuje się z wieś?)
    z cyklu złote myśli mojej córki zaś: „jestem w towarzystwie dam. to przekleństwo”
    jako rzekłam: sto lat!
    moja młodsza pociecha właśnie debiutuje na okładce poczytnego czasopisma (tamże tekścik jak byś matką boską).
    moja starsza pociecha zadebiutowała w charakterze nosicielki anginy. (ok)ropne czopy na migdałkach znów są na topie w tym sezonie.
    relacje między moimi pociechami coraz wyraźniej przypominają syndrom sztokholmski (cór-drom chyba raczej). hell jest dręczycielką: przydusza, pluje, wyrywa włosy, próbuje odgryzać paluszki, a jak już nie ma innego pomysłu to podchodzi i KASZLE na sisotrzyczkę. a angie to uwielbia. po prostu uwielbia. i patrzy na hellkę rozkochanym wzrokiem. i zaczyna ryczeć kiedy sis znudzona maltretowaniem oddale się do innych zadań (malowanie kredkami po ścianie, plucie na podłogę, wrzucanie kasztanów do pralki).
    dzieci są jakieś dziwne.

    cichosza

    5 komentarzy
    -świetnie wyglądasz, kaziu. jak ty to robisz?
    -to proste: dieta, ćwiczenia z osobistym trenerem, regularne pobyty w spa, fryzjer, wizażysta i stylista. a nie, pojebało mi się: dwójka dzieci, dom i praca a.k.a. nieustający zapierdol.
    czy myślicie, że mogę napisać o tym książkę? jak kasia cichopek? jak być boską i nie umrzeć na zawał? chcę być waszym cichopkiem, no!

    (si)ostra

    1 komentarz
    moje córki się kochają bardzo, choć miłość ze strony hellgirl przybiera czasem postać palca włożonego w oko, albo naderwanej nóżki. 
    ale są tak słodkie tugezer, że można łyżkami jeść. do porzygania.
    p.s. z osiągnięć lingwistycznych angie (4 msc) to nauczyła się ostatnio głoski „m” i nawołuje mnie podkurwionym „MYM!”. osiagnięć hellgirl (jak sama mówi „prawie trzy” nawet nie liczę. srsly nie wiem jak to się stało ale mój mały przedszkolaczek stał się zbuntowana nastolatką: pyskuje, stawia się i dupakupatyłekśmierdzi. w antraktach oświadcza: „teraz trochę pobędę anielką, a potem znów zamienię się w helenkę”.
    pragnę odnotować, że angie ma sowje pierwsze słowo. brzmi ono: AUU
    a, że wypowiada je zawsze z miłym usmiechem i patrząc głeboko w oczy, to wnioskuję, że znaczy: „kocham cię”.
    anielskie bobo, doprawdy
    p.s hellgirl zaczynała tak
    helena (2 lata, 8 miesięcy) niespodziewanie objawiła talent plastyczny. za to od razu w pełnym rozkwicie:
    aniela (2 miesiące) od trzech dni bez przerwy drze paszczę. uspokaja się tylko przed lustrem, bo na widok swojego odbicia zaczyna usmiechać się uwodzicielsko.
    poza tym obie doprowadzają mnie do szału

    • RSS